logo vivaoliva

projekt realizowany przez
Fundację Wspólnota Gdańska

logo wspólnota gdańska

Czw. 14 grudnia 2017

<--    grudzień 2017   -->
  • Pn
  • Wt
  • Śr
  • Cz
  • Pt
  • Sb

Skarby Oliwian

skarby oliwian

znajdź w Oliwie

Banery

Korzystasz z tej www? zobacz

Skarby oliwian


skarby oliwian przeglądaj skarby o projekcie partnerzy kontakt galeria wszystkich skarbów

Anna Truskolaska

Kilka słów o przekazującym:

„Urodziłam się w Gdańsku w 1984 roku. W Oliwie mieszkałam od dziecka. Wiele lat spędziłam poza granicami Polski, w Szkocji i w Anglii, gdzie studiowałam historię sztuki, kulturoznawstwo i języki, oraz we Włoszech, gdzie poznałam mojego męża, genueńskiego malarza Davide Canepa. On zakochał się w Gdańsku od pierwszego wejrzenia i za jego sprawą dziś znów mieszkam w moim rodzinnym Trójmieście. Zajmuję się malarstwem oraz artystycznym odnawianiem mebli, uczę też angielskiego i włoskiego. Sztuka i języki to moje dwie największe pasje.
Oliwa do dziś pozostaje dla mnie szczególnym miejscem. Tutaj się wychowałam. Pomimo tego, że moja rodzina rozjechała się po całym świecie, na zawsze łączą nas wspomnienia związane z tą dzielnicą. Moja babcia, Irena Truskolaska, z zawodu była adwokatem, z zamiłowania natomiast ogrodniczką i pianistką. Oliwa to dla mnie zapach kwiatów w jej ogrodzie, dźwięki pianina, na którym codziennie grała, rodzinne spacery po parku, pełne uroku brukowane uliczki otoczone sędziwymi drzewami i zabytkowe, dostojne wille. Moim zdaniem jest to najpiękniejsza dzielnica Gdańska. Nieprzypadkowo na tło moich fotografii ślubnych wybrałam ukochany Park Oliwski.
Zabrakło już moich przodków, którzy mogliby opowiedzieć znacznie więcej ode mnie, jednak postanowiłam podzielić się wspomnieniami związanymi z moim rodzinnym domem przy ulicy Wita Stwosza, ponieważ miałam szczęście mieszkać w miejscu, z którym związane są wielkie talenty polskiej sceny muzycznej - legendarny lider Czerwonych Gitar Krzysztof Klenczon oraz niezapomniany Czesław Niemen. Moja ciocia, Alicja „Bibi” Klenczon, użyczyła zdjęć ze swojego prywatnego archiwum, które upamiętniają historię naszej rodziny.”

Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Alicji "Bibi" Klenczon.

Fotografie skarbu/ów:
skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb skarb
Historia skarbu/ów:

P1
Alicja „Bibi” Klenczon: „Zanim Krzysztof został moim mężem, minęły prawie dwa lata. Po oświadczynach staropolskich u mojej Babci Stefanii Truskolaskiej, wzięliśmy ślub 25 grudnia 1967 roku. Najpierw w Urzędzie Stanu Cywilnego w Dworze Artusa w Gdańsku o godzinie 12 w południe, a potem ślub kościelny o godzinie 18 w Katedrze Oliwskiej.
Takie były wymogi PRL-u - ślub cywilny, a potem może być kościelny. Był oczywiście czerwony dywan - tak zażyczyła sobie moja Babcia. Ze ślubem wiążą się też śmieszne historie typu: jak wychodziłam z limuzyny przed Katedrą Oliwską, to były tłumy ludzi i słyszałam odzywki typu: "Krzysiu, zastanów się, co robisz! Jeszcze czas", etc..."ale rura" (chłopcy krzyczeli)...i wiele innych, podobnych. Pierwszym świadkiem na ślubie kościelnym była znana piosenkarka, ówczesna dziewczyna Czesława Niemena, Ada Rusowicz, niestety już nieżyjąca. Drugim świadkiem miał być Czesław Niemen, ale w ostatniej chwili odmówił mówiąc, że zrywa z Adą. Kilka dni przed ślubem Czesław zadzwonił do Krzysztofa, mówiąc: „Jestem twoim przyjacielem, ale zerwałem z Adą, więc jeśli ona będzie świadkiem, to ja nie". Zaskoczyło nas to bardzo. Nie wiedzieliśmy, co robić. Uznaliśmy, że skoro to on zerwał, a teraz robi w ostatnim momencie problemy, odrzucenie Ady nie będzie z naszej strony fair. Ostatecznie świadkiem został Benek Dornowski (współzałożyciel Czerwonych Gitar). Krzysztof był na Cześka wściekły i oczywiście pewien niesmak pozostał. Po latach obaj sobie to wyjaśnili przy jakimś kieliszku.
Krzysztof i ja uchodziliśmy za małżeństwo tzw. nietypowe w kręgach muzycznych, aktorskich, etc… - po prostu dobre - bez zdrad i wyskoków”.

P2
Rodzice Alicji “Bibi” mieszkali w tym domu od czasów powojennych. Odbudowali dom od fundamentów, bo był zbombardowany. Moj dziadek i mama Bibi, Heidi "Lala" Truskolaska, byli rodzeństwem. Rodzice „Bibi”, „Lala” z mężem Marianem, mieszkali na piętrze, a moi dziadkowie, Mietek z Ireną, na parterze. Moj tata też się tam urodził, mieszkał i wychowywał razem z „Bibi”, byli ze sobą zżyci - jak rodzeństwo. Rodzice „Bibi” wyjechali w grudniu 1960 na Sylwestra do Wiednia, skąd polecieli do USA i już nie wrócili. „Bibi” miała wtedy 15 lat i chodziła do liceum. Chcieli ściągnąć ja do siebie, ale nie było to łatwe, bo komuniści nie zgadzali się na jej wyjazd. „Bibi” mieszkała w oliwskim domu do czasu kiedy już była mężatką z Krzysztofem. Rodzice byli przerażeni wiadomością, że postanowiła wyjść za mąż za "jakiegoś grajka", ale będąc za granicą, niewiele mogli zrobić. „Bibi” i Krzysztof zamieszkali wspólnie w jej rodzinnym domu po ślubie w 1967 roku i mieszkali tam do wyjazdu do Stanów w 1972 roku.

P3
Zdjęcie Krzysztofa Klenczona z Czesławem Niemenem nie było robione w Oliwie, ale jest z nią związane, ponieważ prywatnie byli oni przyjaciółmi, a Niemen był nawet zameldowany w domu Krzysztofa w Oliwie. Tak moja ciocia, Alicja „Bibi” Klenczon, o nim pisze:
„Nie wszyscy może wiedzą, ale Niemen i KK przyjaźnili się, mało tego - Czesio Niemen był zameldowany w domu moich rodziców w Gdańsku Oliwie. Potrzebował wyrobienia dowodu osobistego, a w Szkole Muzycznej, gdzie mieszkał w kotłowni, nie był zameldowany. Moja Babcia Stefania z ochotą zgodziła się go zamieldować. Dzięki temu dostał dowód osobisty. Śmieszna historia - wyjechaliśmy do USA w maju 1972 roku, a Niemen dalej był zameldowany w Gdańsku Oliwie. Nie wiedziałam o tym, dowiedziałam się dopiero  z wywiadu Cześka Niemena w audycji, chyba „Dozwolone od lat 18”, że dopiero w 1975 roku ciotka moja wymeldowała go. W audycji tej mówił o swojej przyjaźni z KK.
Niemen u nas często bywał, zwłaszcza na takich małych koncertach, które się odbywały w kuchni, w towarzystwie przyjaciół, mojej babci i taty Krzysztofa. Wspólnie śpiewali wszystko, włącznie z pieśniami rosyjskimi, przy akompaniamencie gitar. Bardzo żałuję, że nikt tego nie nagrywał”.

P4
To zdjęcie z końca lat 60-tych. Mój tata Ryszard i Krzysztof Klenczon z czasów, gdy mój tata był w szkole morskiej. Bardzo się przyjaźnili, oboje grali na gitarze i mieli wspólne zainteresowania. Tata bardzo przeżył śmierć Krzysztofa.

P5
Zdjęcie to zostało zrobione podczas wizyty „Bibi” i Krzysztofa w Polsce w 1978 roku, już po tym jak wyjechali na stale do Stanów. Krótko potem mój tata dostał wizę i dołączył do nich do Chicago na kilka miesięcy. Na zdjęciu od lewej: mój tata Ryszard Truskolaski, moja mama Maria Truskolaska, z tylu przyjaciel Klenczona - Jerzy Szaciłło z Sopotu, Krzysztof i moja prababcia Kazimiera.

P6
To zdjęcie z Chicago, z 1979 roku. Od lewej: Ryszard, „Lala”, Wojtek Trykulicz, Krzysztof i „Bibi”. Moj tata wraca do Polski, bliscy żegnają go na lotnisku. Wojtek Trykulicz z Chicago przez parę lat grał z Krzysztofem, zmarł w 2015 r. Na zdjęciu odeszli już wszyscy, z wyjątkiem „Bibi”.

P7
Na tej fotografii, z 1982 roku, widać córkę Krzysztofa Klenczona – Karolinę (w środku), która odwiedziła rodzinny dom swojej mamy, już po tragicznej śmierci Krzysztofa w wypadku samochodowym. Od lewej: Moja babcia od strony mamy – Bronisława, moja starsza siostra Dominika, tata Ryszard, Karolina oraz prababcia Kazimiera.

P8
To zdjęcia z sesji Czerwonych Gitar w Parku Oliwskim autorstwa Stefana Kraszewskiego - nie znam dokładnej historii tych zdjęć, wiem jednak, że „Bibi” i Krzysztof często przechadzali się po parku i spędzali tam dużo czasu, stąd też pewnie pomysł, by sfotografować zespól w tym znanym i malowniczym miejscu.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Alicji "Bibi" Klenczon.

Opracowanie tekstu: Ewa Labenz

wróc do góry