logo vivaoliva

projekt realizowany przez
Fundację Wspólnota Gdańska

logo wspólnota gdańska

Czw. 25 lutego 2021

  • Pn
  • Wt
  • Śr
  • Cz
  • Pt
  • Sb

Wesprzyj nas 1%

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego. Wesprzyj kulturę i sztukę przekazując 1% podatku:
KRS 0000286430

Podsumowanie roku 2020 - kliknij tutaj, aby zobaczyć

Skarby Oliwian

skarby oliwian

znajdź w Oliwie

Banery

Korzystasz z tej www? zobacz

Skarby oliwian


skarby oliwian przeglądaj skarby o projekcie partnerzy kontakt galeria wszystkich skarbów

Irena Leszczyńska

Irena Leszczyńska, z wykształcenia psycholog kliniczny i terapeuta, jest oliwianką z warszawskimi korzeniami. Choć cały czas czuje się związana z miastem swojego dzieciństwa, Oliwa pociąga ją klimatem i historią pełną tajemnic, a wielka chęć do odkrywania oliwskiego genius loci nie opuszcza jej od kiedy tu zamieszkała.

„Do Trójmiasta przyjechaliśmy z Warszawy w 1984 roku. Ze względu na pracę mojego męża, zamieszkaliśmy w Gdyni przy Basenie Jachtowym. Kiedy skończył się kontrakt, nie chcieliśmy wyjeżdżać. Choć mocno związani byliśmy z Warszawą, gdzie są nasze korzenie, czuliśmy pewien niedosyt przebywania tutaj.  Rozpoczęliśmy więc poszukiwania domu dla naszej rodziny, moja teściowa postanowiła zamieszkać razem z nami i sprzedała swoje mieszkanie, my swoje,  musieliśmy się także wyprowadzić z miejsca, które zajmowaliśmy dotychczas w Gdyni. Był rok 90. ty, ofert prawie żadnych, byliśmy zrozpaczeni.
O domu przy ulicy Grottgera dowiedzieliśmy się przypadkiem od znajomego. Z informacją, że dom jest jasny i ma brązowe okiennice, wyruszyliśmy na poszukiwania. Wtedy pierwszy raz doświadczyłam  jaka długa jest ulica Grottgera. Pamiętam jak chodziliśmy i przyglądaliśmy się willom próbując zgadnąć, która jest tą właściwą. Adres dostaliśmy następnego dnia i tak zaczęła się nasza historia w tym miejscu, historia bardzo skomplikowana - prostowanie różnych sytuacji prawnych, lokatorzy i ich życiowe problemy, remonty. Wspomnę tylko, że jako właściciele początkowo mieszkaliśmy tylko na górze, a odzyskanie całego domu, ze względu na skomplikowaną sytuację prawną, o której nie mieliśmy od początku wiedzy, zajęło nam 14 lat. Byliśmy zdeterminowani, bo zakochaliśmy się w nim od pierwszego wrażenia.
Stopniowo poznawaliśmy związane z domem historie.  Te bliższe, po 1945 roku, sięgające pierwszego właściciela po wojnie pana Kazimierza Ślączkę, inżyniera budownictwa lądowego i tłumacza nazw gdańskich ulic, jak i informacje o działającym tu na werandzie znanym w Polsce sklepie filatelistycznym, opowiedziała nam poprzednia właścicielka domu. Na te dalsze, przedwojenne, trafialiśmy na drodze własnych poszukiwań, albo szeregu fortunnych zdarzeń.  Z biegiem czasu dowiedzieliśmy się, że dom został zaprojektowany przez inżyniera Singera, a wybudowany w 1924 roku. O kilku mieszkańcach domu przeczytaliśmy w księgach adresowych, parę faktów poznaliśmy dzięki opisom p. Piotra Leżyńskiego. Na niezwykły wątek nakierował nas pan Piotr Chruścielski z Muzeum Stutthof w Sztutowie, który szukając materiałów do swojej pracy naukowej natknął się na wątek Lessingstrasse 8. Pewnego dnia wrzucił do naszej skrzynki list z zapytaniem, czy interesuje nas historia mieszkańców tego domu. Okazało się, że mieszkali tu Michael i Margareta Schillerowie. Ich córka Melita była inżynierem i kapitanem lotnictwa, zaś bratem jej męża Aleksandra, był Claus Schenk von Stauffenberg, organizator zamachu na Hitlera. Książkę o życiu Melity pt. "Melita Gräfin Strauffenberg: Das Leben einer Fliegerin" napisał niemiecki historyk Gerhard Bracke w 1990/2013 r. Udało nam się skontaktować z panem Bracke. Otrzymaliśmy od niego kilka starych zdjęć, utrzymujemy kontakt i liczymy na spotkanie i więcej informacji.
Bardzo mnie interesują te opowieści, wiele jest jeszcze wątków, które wymagają rozwinięcia, głębszego poznania.  Z przypisów w książkach dotyczących rodziny Schillerów, dowiedzieliśmy się na przykład, że w czasie wojny, gdy przyszli Rosjanie, tu w piwnicy ukrywało się 27 osób, między innymi rodzice Melity. Od sąsiadki mieszkającej na naszej ulicy  dostaliśmy do przeczytania książkę p. Gabrieli Danielewicz, w której są m. in. interesujące wzmianki o losach mieszkających w tym domu rodzin.
Wspomnienia, fakty, listy, pocztówki są dla mnie elementami pasjonującej układanki. Historia tego domu jest bogata i wynika z różnych zbiegów okoliczności, często dramatycznych Wydaje mi się ważne, aby dla zachowania pewnej ciągłości zbadać i dowiedzieć się jak najwięcej.”
 
Fotografie skarbu/ów:
skarb skarb skarb skarb skarb skarb
Historia skarbu/ów:
P1. Dom.
Mąż znalazł w Internecie zdjęcie pocztówki, na której dom z roku 1924 pod adresem Lessingstraße 8 nie różni się wiele od dzisiejszego z Grottgera 8.Taras jest tylko trochę krótszy, bryła domu, okna są identyczne, takie jak na zdjęciu, ogród był większy i dochodził aż do ul. Tetmajera. W latach pięćdziesiątych nastały takie czasy, że piękne, wielkie ogrody oliwskie zostały pokrojone, podzielone.

P2. Kredens.
Kiedyś na strychu było dużo starych mebli, ale poprzedni właściciele zabrali prawie wszystkie. Została tylko szafa, 2 krzesła i kuchenny kredens z przestrzeloną szybką. Jest z nami do dziś, należy do tego domu.

P3. Piec w piwnicy.
Niewielki piec stojący w piwnicy pochodzi  z 1906 roku, niegdyś ogrzewał cały budynek.

P4. Okap i kuchenny piec.
Kuchnia wyglądała niegdyś zupełnie inaczej. Były tu zamykane drzwi i wnęka do wydawania posiłków, spiżarnia od północnej strony. Podczas kapitalnego remontu odkryłam w kuchni komin, a na strychu znalazłam piękne kafle z lat dwudziestych. Zebrałam je i wykorzystałam do budowy tego pieca. Jest tu i duchówka, która pełni rolę skrytki na różne drobne rzeczy, bo dziś piec nie jest używany zgodnie ze swoim przeznaczeniem, ale robi klimat.

Opracowanie tekstu: Magdalena Majchrzakowska

wróc do góry